poniedziałek, 28 marca 2016

1

-Zostaw mnie w spokoju ! Nie dotykaj mnie! - krzyczałam  do nieznanego mężczyzny  który mnie przyparł  do ściany
- zamknij się albo będzie gorzej. - wysyczał  mi te słowa prosto w twarz wyciągając z kieszeni nóż i przystawił  mi go do brzucha.  Przez łzy  mało widziałam.  Po pchnął  mnie na ziemię  i rozerwał  rajstopy sięgając wyżej.  Zamknęłam  oczy  i się podałam  płacząc. I tak nie miałam z nim szans. Był większy i silniejszy. czułam  jego przyspieszony  oddech na mojej szyi. Słyszałam jak rozpina  swoje spodnie. Nagle usłyszałam  jakoś hałas  i on padł na mnie. Leżał nieprzytomny.  Jakoś facet zdjął ze mnie mojego napastnika a kobieta podeszła do mnie pomagając mi. Bałam się.  Trzęsłam  się ze strachu. Po chwili już nic nie widziałam  i upadlam  na ziemię uderzając głową o asfalt. 
-jak się pani nazywa? Halo! Słyszy mnie pani! Proszę otworzyć oczy! - zobaczyłam  oslepiające  mnie światło i słyszałam stłumione  głosy. - Jak się pani nazywa? - ubrany na biało mężczyzna powtórzył pytanie.
- Sara - odpowiedziałam cicho rozglądając się dookoła. W jechałam na jakąś sale. Kolomnie latało  pełno osób.  Kobiet jak i meczyzn.  - co się stało?  - nie wiele  pamiętałam
- straciła pani przytomność.  Ile pani ma lat? Musimy powiadomić najbliższych żeby przyjechali.- lekarz wszystko notował a pielęgniarki mnie podłączały  do jakiś urządzeń.
- 18. Mam 18 lat. Nie mam tu nikogo bliskiego. Jestem na wakacjach - nie wiedziałam co się dzieje. wszystko mnie bolało  i było mi zimno. 
- proszę odpocząć my zajmiemy  się panią.  -odpowiedział mężczyzna i odszedł.  Pielęgniarka  pobrała  mi krew i wyszła zostawiając mnie samą  na sali. Położyłam się wygodnie w łóżku i  zaczęłam myśleć co się stało.  Przyleciałam  do Los Angeles  na wakacje. Po dwóch tygodniach wyrzucili  mnie z mieszkania które wynajełam  bo współlokatorka nagadała  na mnie do właściciela. Poszłam do klubu... i, i ten mężczyzna zaczął zapytał się czy wyjdziemy  zapalić.  I wtedy mnie zaczął dotykać. 
- dobrze się czujesz? - usiadła kolomnie jakas kobieta i dotknęła  mojej dłoni. 
- kim pani jest? - Wystraszylam się jej. Pierwszy raz ją  widziałam  na oczy.
- nazywam się Juliet. - uśmiechnęła  się - razem z moim kolegą  Zack'iem ci pomoglismy. Ten drań został aresztowany. Lekarz mi wszystko powiedział.  - podała mi butelkę wody. - mogę ci jakoś pomóc?  - pokiwałam  głową  na nie. Zostawiła mi swój numer telefonu  i wyszła.  Powiedziała ze przyjedzie jutro mnie odwiezie  do domu. Ale przecież ja nie mama domu.  Gdzie ja się po dzieje.  Nie mam nawet już pieniędzy. To co mam nie starczy mi na bilet do Polski ani na nocleg w hotelu. Nie wiem co ja zrobię po wyjściu ze szpitala.
- możemy porozmawiać?  - podszedł do mnie lekarz. Powiedział mi ze jestem pobita i mam skręconą reke. Badania wykazały niewielką  ilość  alkoholu i anemię.  Nie było żadnych środków odurzających. A mój napastnik jest juz za kratkami. Spadł mi kamień z serca ze nie skrzywdzi juz innej kobiety.  Zabrali mnie na salę zabiegową  zszyli wagę  i założyli gips na rękę.  I zostawili mnie na noc w szpitalu.  Modliłam  się o to żeby wystąpiły  jakieś kapilkacje żeby tylko jak najdłużej mieć gdzie spać. 
*następny dzień rano*
-Sara? Halo? - ktoś mnie delikatnie dotykał za ramię. 
- tak? - popatrzyłam się na osobę która mnie budziła.  - hej Juliet. Dziękuję za wczoraj.
- nie ma sprawy. Mamy twoje rzeczy i wypis. Chodź zawiesiemy  cie do domu.  - To było miłe z jej strony.
- Dziękuję ale nie trzeba sama sobie poradzę-  uśmiechałam  się na siłę
- czemu? Nie ch esz żeby rodzice się dowiedzieli? - zapytała się podając mi moje buty żebym ubrała  i jakieś spodnie i bluzkę napewno nie były one moje.
- nie. Nie ma tu moich rodziców.  Jestem na urlopie.  Po prostu  nie mam gdzie iść.  - łza splynela mi po policzku.  Ta się na mnie popatrzyła i zamilkła. 
------------
Hej, mam nadzieję że rządził się podoba :)
Proszę o jakieś uwagi i komentarze  :)